Szpital pod mediolańskim krzyżem

Szpital pod mediolańskim krzyżem

AC Milan pokonał w meczu zamykającym niedzielne spotkania w Serie A zespół Parmy 5:4. Wynik iście hokejowy, a mecz powinno pokazywać się jak największej ilości ludzi aby pokazać, że Serie A też potrafi być ciekawa. W meczu, w którym prawdziwym zwycięzcą był futbol, nasz kochany Milan nie przejmował się obroną i pokazał, że nawet tracąc cztery gole można wygrywać mecz w tak (podobno) defensywnej lidze, jak Serie A.

Niestety, zysk trzech oczek do tabeli został zrównoważony poprzez kontuzje. Tak naprawdę od czasów duetu Nesta – Thiago Silva nie mamy choćby jednego stopera, który dorównywałby klasą jednemu z wyżej wymienionych panów z okresu ich gry w Milanie. W tym sezonie Inzaghi niestety stosuje na środku obrony, przynajmniej jak na razie, parę Bonera – Alex. W meczu z Juventusem obaj nie zagrają. I o ile w przypadku Włocha można bez krzty przesady stwierdzić, że jego absencja z mistrzem Włoch będzie sporym osłabieniem Juventusu, o tyle brak Alexa (źródła mówią o trzech tygodniach pauzy) może być już odczuwalny. W tym wypadku na środek obrony wskakuje prawdopodobnie Adil Rami, czyli człowiek, ktory sezon temu grał tak, że można o nim opowiadać w samych superlatywach, oraz Kolumbijczyk Zapata – jeden z największych znaków zapytania w tym sezonie. Bo o ile fakt, że Zapata potrafi grać w piłkę, o tyle jego forma jest bardziej wahadłowa, niż dośrodkowania Abate. Kolejnym zawodnikiem, którego straciliśmy na przynajmniej dwa tygodnie, jest bramkarz Diego Lopez. Szczerze powiem, że jako bramkarz oglądałem powtórki bramki na 4:5 kilka razy i nadal nie jestem w stanie powiedzieć, czy to w trakcie próby przyjęcia nasz golkiper nabawił się urazu, czy może podczas proby zrywu do pogoni za wpadającą do siatki futbolówką. Niemniej fakty są takie, że Hiszpan mecz z Juve ma z głowy, co oznacza, że między słupki wskoczy najpewniej solidny Cristian Abbiati. W ubiegłym sezonie kluczowa postać, w tym jeszcze nie zagrał i tak po prawdzie nie wiadomo, jak kwestia jego obecnej formy i ogrania. Uważam jednak, że to zawodnik tak doświadczony, że spokojnie sobie poradzi w tym meczu. W dodatku na dzień dzisiejszy nie jest zdolny Fernando Torres, nie w pełni sił Stephan El Shaarawy i do tego ten Saponara. Na szczęście błyszczy jak na razie Jeremy Menez. Trzy bramki w dwóch spotkaniach i dwa wywaloczne karne – robi to na pewno wrażenie.

Osłabieni, ale jednak nie do końca. Na pewno ciężko będzie bez Alexa, ale przecież Rami rok temu udowodnił, że potrafi grać w piłkę. Teraz będzie miał okazję wskoczyć na dłużej do składu, miejmy nadzieję że kosztem beznadziejnego Bonery. Ten koleś jest po prostu bezmózgiem – dwie idiotyczne żółte karki, jedna głupsza od drugiej i osłabia zespół w meczu, ktorego wynik kręci się wokół remisu. Masakra. Im szybciej Inzaghi zrozumie, że granie Wlochem na środku defensywy to tak, jakby delegować Wawrzyniaka do krycia Ronaldo. Tak czy siak nasi medycy mają bardzo dużo roboty, i miejmy nadzieję, że zrobią to co należy i Alex oraz Diego niebawem wrócą do gry. Poza tym, przynajmniej dla mnie, wczoraj średnio zaprezentował się, pomimo bramki, Bonaventura. Dramatyczny mecz i to nie tylko ze względu na swojaka, rozegrali Diego Lopez (pierwsza bramka też obwinia trochę jego konto, ta piłka leciała niemal w środek bramki) i Mattia De Sciglio. Solidnie Abate (druga asysta w sezonie) i standardowo dobre De Jong. Man of the match oczywiście Menez. PSG może już płakać, że go oddali za friko.

Niby mecz wygrany, punkty jadą do Mediolanu, ale moje wnioski nie są specjalnie optymistyczne. Mam nadzieję, że za tydzień te wnioski będą lepsze, bo z Juventusem taka gra z tyłu nie przejdzie. Liczę na to, że pomimo osłabień kadrowych i wzmocnienia (absencja Bonery) uda się nam utrzymać lidera tabeli i w końcu nie stracić gola.