Jak będzie wyglądało życie Milanisty za Inzaghiego?

Jak będzie wyglądało życie Milanisty za Inzaghiego?

W ostatnim półroczu mieliśmy okazję oglądać w Milanie nowego trenera z pomysłami na zmiany. Był nim Clarence Seedorf. Teraz trenerem jest Filippo Inzaghi i on również musi zdecydowanie chcieć zmienić Milan, który sam z siebie zmierza do zagłady. Seedorfa krytykowali trenerzy, zarząd i piłkarze, do tego zabrakło mu wyniku. Jak będzie z Pippo? Niewątpliwie musi on mieć twardą rękę i ciekawy pomysł, bo jak wiadomo, nikt nie lubi zmian. A zwłaszcza ci, którym w obecnym ku**idołku jest ciepło.

Inzaghi musi wykorzystać to, co zaczął robić Seedorf. On robił zmiany, może nieudolne, bo niewielu go polubiło, ale robił. Inzaghi wprowadzając je powinien wyciągnąć nauczkę z przygody Seedorfa – musi zadbać o to, aby zmiany były połączone z utrzymaniem odpowiedniej atmosfery i harmonii w szatni, no i z wygrywaniem. Aby tak się stało Pippo musi przypilnować, aby każdy dawał z siebie 100% i stał za nim murem, aby nikt nie zaczął go krytykować i grać do drugiej bramki. Jak już mieliśmy okazję przeczytać na wielu stronach Pippo planuje wiele zmian, począwszy od metod treningowych, a skończywszy na odżywianiu zawodników. Takich rewolucji nikt nie lubi i aby je przeprowadzić trzeba mieć niezły posłuch. Poniżej zamieszczam garść informacji odnośnie tego, jak pod wodzą Pippo wyglądać ma życie gracza Milanu.

Zawodnicy mają budzić się o godzinie 7:45, aby zjeść śniadanie przed treningiem. W trakcie posiłków mają mieć wyłączone telefony. Każdy ma pojawić się w szatni 45 minut przed rozpoczęciem treningu. Żadne spóźnienie nie będą tolerowane. Do tego specjalna dieta. Czy to nie wygląda na jakiś ośrodek szkoleniowy z podniesionym rygorem? Czy to nie wygląda trochę jak więzienie? Może i tak, ale chyba tak być powinno, w końcu goście, którzy co roku zarabiają po parę milionów euro powinni mieć jakieś obowiązki i powinni się dostosowywać do wymagań pracodawcy, zwłaszcza, jeśli te mają wpłynąć na ich lepszą grę. A z doświadczenia wynika, że wpływają.

Filippo Inzaghi już prowadząc Primaverę starał się testować różne metody, które najwyraźniej uznał za skuteczne. Pytanie tylko czy uwierzą mu piłkarze? Zwłaszcza ci starsi i pyskaci, którzy od lat grają już na innych zasadach. Czy przypadkiem za trzy miesiące znowu nie usłyszymy, że trzeba zmienić trenera, bo ten czegoś wymaga, a do tego jest młody i niedoświadczony? Ja mam nadzieję, że nie. Milan zmian potrzebuje. Niech Pippo będzie pionierem w zakresie ich wprowadzania. Czekam na wyniki.