Florin Răducioiu opowiedział o swojej karierze, kosztownych przyjemnościach i kulisach transferu do Milanu. Były rumuński napastnik wspominał także nietypowe zastrzyki i tabletki, które przyjmowali piłkarze we Włoszech.
Luksusowe życie w Monako i Mediolanie
Răducioiu przyznał, że w trakcie kariery wydawał duże sumy na alkohol i imprezy. W Monako szczególnie upodobał sobie wino. „Kupowałem butelki za 10 tysięcy euro i urządzałem luksusowe kolacje w Monte Carlo” – opowiadał. Dodał, że żałuje, iż nie oszczędzał i nie inwestował pieniędzy. W tamtym czasie zarabiał 80 tysięcy euro miesięcznie, ale zaznaczył, że obecnie również radzi sobie finansowo.
W Mediolanie piłkarze chodzili na imprezy do klubu Hollywood. Răducioiu wspominał, że największym zainteresowaniem cieszył się tam Paolo Maldini. Opowiedział też o związku z rumuńską modelką, w którym był podczas gry w Hellasie Verona w 1991 roku. „Miałem 21 lat, byłem przystojny i bogaty. Zachowywałem się jak postać z cyrku” – zażartował. Relacja trwała rok i, jak przyznał, odbiła się na jego występach. Verona spadła wówczas z ligi.
Franco Baresi pomógł mu trafić do Milanu
Răducioiu wyjaśnił, że trafił do Milanu dzięki Franco Baresiemu. Latem 1993 roku legendarny obrońca miał przekonać Silvio Berlusconiego, że zespół potrzebuje napastnika takiego jak Rumun. „To on sprowadził mnie do Mediolanu. Nigdy tego nie zapomnę” – powiedział były piłkarz. Przyznał, że chciał uczestniczyć w pogrzebie Baresiego, ale nie mógł przyjechać, ponieważ przebywał z rodziną na Mykonos. „Dużo płakałem. Franco był bardzo ludzki, miał charyzmę, dzięki której każdy piłkarz chciał za nim podążać i go szanował” – wspominał.
Răducioiu przypomniał również wydarzenia po porażce Milanu z São Paulo w Tokio. On, Christian Panucci i Mario Ielpo poszli wtedy do nocnego lokalu. „Byliśmy rozczarowani. W pewnym momencie przyszedł Baresi i powiedział: «Chłopaki, nie martwcie się! Wygramy Ligę Mistrzów»”. Milan sięgnął później po to trofeum.
Premie, mundial i wspomnienia z włoskich klubów
Za mistrzostwo Włoch w 1994 roku każdy piłkarz Milanu otrzymał zegarek Rolex. Za triumf w Lidze Mistrzów przewidziano natomiast wysoką premię, sięgającą nawet miliona lirów i uzależnioną od wkładu zawodnika. Răducioiu rozegrał w tamtym sezonie 13 spotkań, ale uznał go za najlepszy w swojej karierze.
Po sezonie wystąpił z Rumunią na mistrzostwach świata w Stanach Zjednoczonych. Wspominał, że jego drużyna, w której grali między innymi Gheorghe Hagi, Ioan Dumitrescu i Ioan Lupescu, była określana mianem „złotego pokolenia”. Rumunia dotarła do ćwierćfinału, w którym odpadła ze Szwecją po rzutach karnych. Răducioiu strzelił na turnieju cztery gole i zyskał przydomek „Van Basten Wschodu”. Holender był jego idolem.
Były napastnik opowiedział także o procedurach medycznych, które pamięta z włoskich klubów. W Brescii piłkarze dostawali zastrzyki z różową substancją. „Nigdy nie dowiedziałem się, co to było. Nikt nas do tego nie zmuszał. Lekarze mówili, że to sole mineralne, a zabieg trwał około pół godziny” – relacjonował. W Milanie personel medyczny proponował zawodnikom tabletki. Răducioiu czasem je przyjmował, ponieważ zapewniano go, że to witaminy. „Wydawało mi się, że podczas meczu łatwiej mi się oddychało”.
W Brescii, Bari i Veronie często przeprowadzano kontrole antydopingowe. Răducioiu wielokrotnie był wybierany do badań, ale – jak podkreślił – nigdy nie miał z ich powodu problemów.
„Piłem whisky, aż straciłem przytomność”
Răducioiu zdradził też, co zrobił po zwycięskim golu w końcówce meczu eliminacji mistrzostw świata z Walią w 1993 roku. „Poszedłem do pubu i upiłem się whisky. Piłem, aż straciłem przytomność. Zwymiotowałem nawet w taksówce. Następnego dnia wstałem i poleciałem z powrotem do Milanello” – opowiadał.
Obecnie ma dzieci i pracuje jako komentator telewizyjny w Bukareszcie. Jest również ambasadorem salonu samochodowego i firmy bukmacherskiej, a wcześniej reprezentował w Rumunii akademię Barcelony. Jak mówił, dużo podróżuje, by rozwijać kontakty i działalność biznesową.
