Ruben Amorim podkreślił, że nerwowa końcówka wygranego 3:2 meczu z Atalantą nie przekreśla postępów Milanu. Trener odniósł się też do napiętej sytuacji z udziałem Adriena Rabiota.
Amorim: przed nami jeszcze dużo pracy
Szkoleniowiec Milanu zaznaczył, że wynik jest najważniejszy, ale drużyna musi dokładnie przeanalizować całe spotkanie. Jak przypomniał, po meczu z Sassuolo mówił już o poprawie gry zespołowej. Jego zdaniem wydarzenia z końcówki nie przekreślają tego postępu, ale pokazują, że przed drużyną wciąż dużo pracy.
„Przed zdobyciem przez nich pierwszej bramki kontrolowaliśmy przebieg meczu i byliśmy znacznie bliżej strzelenia czwartego gola niż straty bramki. Kilka błędnych decyzji przy wyprowadzaniu piłki pozwoliło jednak rywalom wrócić do gry. To element, który musimy poprawić” – powiedział Amorim.
Wygrana z Atalantą przyszła kilka dni po zwycięstwie 4:0 na wyjeździe z RB Salzburgiem w Lidze Europy. Milan dokonał w tamtym spotkaniu wielu zmian w wyjściowym składzie.
Trener wyjaśnił sytuację Rabiota
Amorim pozytywnie ocenił rotacje w składzie i zaangażowanie zawodników. Zwrócił również uwagę na zmianę sposobu pressingu, która wymaga czasu, choć drużyna coraz lepiej rozpoznaje moment, w którym powinna zaatakować rywali.
„Pod koniec nie chodziło wyłącznie o zmęczenie, ale też o spadek pewności siebie. Baliśmy się stracić gola, zamiast poszukać czwartego trafienia i rozstrzygnąć mecz. Próbowałem wprowadzić świeżość w środku pola, ale napięcie udzieliło się nie tylko piłkarzom, lecz także kibicom” – dodał portugalski trener.
Po meczu Adrien Rabiot nie ukrywał rozczarowania grą Milanu po przerwie. Podkreślił też, że zawodnicy wchodzący z ławki powinni dawać drużynie więcej. Francuski pomocnik przeżył napięty moment przy linii bocznej w rozmowie z Amorimem, krótko przed tym, jak Atalanta zmniejszyła stratę. Wcześniej Rabiot otrzymał żółtą kartkę za komentarz skierowany do sędziego.
Amorim wyjaśnił, że rozmawiał z pomocnikiem w przerwie. „Rabiot jest bardzo ważną postacią w naszym zespole. To doświadczony piłkarz i doskonale wie, że mając na koncie kartkę, nie może bez zastanowienia angażować się w każdą sytuację. Jego rola była dziś zbyt istotna, by od razu go zmieniać. Gdybym wyczuł ryzyko kolejnego faulu i ewentualnej czerwonej kartki, dokonałbym zmiany, ale nie widziałem takiego zagrożenia” – wyjaśnił trener.
